gru 10 2011
Akupunktura czy gorące kamienie?
Masaż całkowitej większości z nas jawi się z tradycyjnym stołem do masażu, czymś owiniętym wokół pasa no i lekkim bólem głowy, przytrafiającym się nam nawet po powolnym podniesieniu się ze stołu. Takim masażom, chcąc nie chcąc, większość z nas poddała się w życiu chociaż raz – czy ze względów zdrowotnych albo też własnego widzimisie.
Nie wszyscy z kolei mieli okazję doświadczyć na własnej skórze zabiegu nieco orientalnego. Pierwszy, cieszy się w kraju nad Wisłą rosnącą popularnością, wywodzi się z medycyny wschodniej i nosi nazwę akupunktury. Kolejny tymczasem przeprowadzany był już kilka tysięcy lat temu przez Majów i nosi nazwę masażu gorącymi kamieniami.
Obie usługi dostępne są w Polsce, ale do tanich nie należą. Przeciętny gabinet masażu za masaż akupunktury chce sobie 50-150 złotych w zależności od tego czemu usługa służy (a to z kolei połączone jest z liczbą igieł na naszym organizmie). Akupunktura opiera się na wiedzy, że całe ciało ludzkie jest ze sobą związane dzięki fragmentom niekoniecznie sąsiadującym ze sobą. Przez profesjonalne nakłuwanie tych nerwów fragmenty ciała, na których cierpienie narzekamy mijają. Dla przykładu kiedy boli nas kostka, masażysta całkiem poważnie może zacząć wbijać nam igły zupełnie gdzie indziej.
Zabieg z gorącymi kamieniami to z kolei zabieg znacznie bardziej całościowy. Dowiedziono, że korzystnie oddziałuje zarówno na naszą skórę, jak i tkankę mięśniową oraz nerwy. Zabieg ten nie ma określonego zadania, jak akupunktura, która jest odpowiedzialna za zmniejszanie cierpienia. Kamienie to raczej sposób odprężenia, odpoczynek dla naszych zmęczonych mięśni oraz umysłu. Jest swego rodzaju urozmaiceniem dla tych czerpiących do tej pory ledwie z tradycyjnej odmiany masażu. Jego cena średnim gabinecie masażu to około 200 złotych. Jeżeli ktoś ma ochotę natomiast samemu się w taki sposób masować, zakupienie specjalistycznego wyposażenia kosztuje w granicach 500-700 złotych, co zwraca się już po kilku masażach.
